Jeszcze w czasach baroku stwierdzono, że muzyka to matematyka zapisana w dźwiękach. Nawet poszukiwano wzorów pozwalających automatyzować twórczość muzyczną.

Poszukiwania bazowały na odkryciu, że odległości (interwały) pomiędzy kolejnymi dźwiękami melodii oparte są na prostych matematycznych proporcjach pomiędzy częstotliwościami: oktawa odpowiada 1:2, kwinta: 2:3, kwarta 3:4… Dodatkowo zaobserwowano, że u ludzi talent muzyczny idzie w parze z talentem do matematyki. Badania pokazały, że ten sam obszar naszego mózgu odpowiada za talenty zarówno muzyczne jak i matematyczne.

O ile lekcje matematyki rozpoczynają się w wieku 6-7, to oba te talenty można rozwijać dużo wcześniej, wszak muzyki człowiek słucha od urodzenia. Choć matka genialnego pianisty Glenna Goulda poszła jeszcze dalej: będąc w ciąży grywała na fortepianie dając tym samym lekcje muzyki dziecku nienarodzonemu.

Jeśli chcemy u nowo narodzonego dziecka rozwijać talenty muzyczno-matematyczne, to najlepiej do tego celu nadaje się muzyka Wolfganga Amadeusza Mozarta. Wolna jest od ciężkich i skomplikowanych polifonii baroku, nie atakuje też agresywnymi beatami współczesnej muzyki popularnej. Delikatna barwa instrumentów klasycznych i spokojne, wyważone natężenie dźwięku wpływa na umysł dzieci (i dorosłych) relaksująco i uspokajająco. Stosunkowo proste melodie pobudzają „muzyczno-matematematyczne” ośrodki mózgu, które od urodzenia (a nawet przed) uczą się rozpoznawać i rozkodowywać bodźce napływające z otaczającego świata.

Jeśli chcemy zadbać o harmonijny rozwój psychofizyczny naszych dzieci, użyjmy do tego pięknych, harmonijnych i uspokajających dźwięków muzyki Mozarta.